Historie migrantów

Pracuję na intensywnej terapii. Ja lubię – kocham swoją pracę, to jest to, co lubię robić i bym raczej nigdy nie zmieniła już tego. No i tak się trafiło, że po prostu nastał COVID. No i teraz jest ciężko.

Oklaski w czwartki? No sympatyczne. Taki zwykły człowiek, bardziej docenia to, co robimy niż państwo. Ja nie mówię, żeby oni nam płacili więcej przez cały czas, ale fajny bonus na święta czy coś by się przydał czasami.

Jest większa presja za te same pieniądze. Normalnie, tego typu obowiązki, to byłyby już na stanowiskach o 'grade’ wyżej płacone. Czyli przede wszystkim te zmiany, to jakby praca z domu – wszyscy pracujemy z domu, więcej obowiązków i charakter pracy się zmienił. A to nie jest w ogóle jakby w umowie mojej pracy.

Dystans, mycie rąk w każdej sytuacji, nawet na korytarzach, gdzie się tylko przechodzi trzeba myć też ręce. Przy wejściu, przy przebieralni, po kilkanaście razy trzeba myć.

Nie powiedziałbym, że miałem depresję, ale czułem się jakby wciągała mnie czarna dziura.

Chciałabym żeby ktoś się mną zaopiekował.

Ten mentalny stres, który przychodzi jak rozmawiasz z rodziną i nie wiesz, co im powiedzieć, bo wiesz, że nie ma nic co możesz zrobić, a oni łapią się każdego najmniejszego cienia nadziei.

Jest mi przyjemnie, jak wyjdę do ogrodu, jak coś robię w ogrodzie, na powietrzu. Jest to cudowna chwila, że mogę wyjść i pooddychać świeżym powietrzem. Chociaż zimno jest, ja wychodzę na dwór, siadam na krześle i oddycham świeżym powietrzem, bo te moje płuca są tak niedotlenione, że tragedia.

Tutaj wszystko jest płynne w obecnym stanie prawnym…

Po prostu, wiem że rządowi brytyjskiemu ufać nie wolno, nie można w takich sytuacjach… Po prostu zmieni się status z dnia na dzień, tutaj nie ma prawa działającego, wiesz, tutaj jest prawo działające wstecz, tak? Tutaj nie ma, tak jak, w systemie kontynentalnym, polskim, że raz zdobyte uprawnienie jest zdobytym uprawnieniem do końca życia, tak?

Biorąc pod uwagę historię generacji Windrush, to co zrobiono po prostu z Jamajczykami… Moje zaufanie do rządu brytyjskiego w skali od jednego do stu jest minus dwieście.